Popołudnie pod KrakowemPopołudniowy wypad wałami wiślanymi pod Kraków w stronę Niepołomic oraz do miejsca potocznie zwanego żwirownią. Trasa:Kraków, wały wiślane, Fort Lasówka, Podwierzbie, Brzegi, żwirownia, Rybitwy, Kraków. W niedzielę po 14.00 wybrałem się do miejsca potocznie zwanego żwirownią, a to z tej racji, że znajdują się tam stawki będące tak naprawdę zalanymi wyrobiskami powstałymi w wyniku wydobycia żwiru. Nie wiem czemu ale zawsze mnie ciągnęło w tamte strony - docelowo z dotarciem wałem aż do Niepołomic. Najgorszy był początek. Należało się bowiem przebić przez miasto do ulicy Nowohuckiej, w okolice mostu na Wiśle. Dalej już trasa prowadzi wałem wiślanym, z początku całkiem przyjemną ścieżką. Z lewej strony za rzeką widzimy cały czas kominy elektrociepłowni w Łęgu, a z drugiej pobliskie zabudowania. Jednakże droga się szybko pogorszyła. Do Fortu Lasówka docieram już ledwie widoczną ścieżką, a właściwie zauważalnym rowkiem w dość wysokiej trawie i chaszczach. Niestety taki urok jeżdżenia po wałach pod koniec lata. O samym forcie najlepiej poczytać można na stronie STRONGHOLD - Historia Twierdzy Kraków ( http://www.twierdza.art.pl/fort_50a_lasowka.htm ). I tak też wyglądała dalsza część trasy. Raz było lepiej, a raz gorzej. Generalnie jednak podłoże było utwardzone (wiadomo - wał), więc jechać się dało. Po minięciu kolejnego mostu na Wiśle docieram do Podwierzbia, gdzie z satysfakcją zaobserwowałem, że ponownie się pojawiła figurka Chrystusa (zdjęcie u góry), całkiem odnowiona i zakonserwowana. Poprzednie dwa razy docierałem zawsze do tego miejsca, dalej zapuszczam się po raz pierwszy. Jazda dość powolna i mozolna, ścieżki na wale praktycznie brak. Trzeba uważać aby nie wpaść w jakąś dziurę przykrytą pod trawą. Niektóre fragmenty trzeba nawet omijać jadąc polnymi drogami u podnóża wału. Po drodze można zaobserwować sporo osób łowiących ryby. Zahaczyłem jeszcze o Elektrownię Przewóz, bo wydawało mi się że dam radę dalej przejechać. Niestety droga do elektrowni okazała się drogą ślepą. Po oglądnięciu samej budowli powracam na wał i tu już niedaleko do rzeczonej żwirowni. Same jeziorka całkiem miłe i sympatyczne, pomimo zakazu i tak się wszyscy kąpią, co też i ja uczyniłem Powrót wieczorem, już po asfalcie i to dość szybki bowiem z lewej widziałem nadchodzącą nieciekawą chmurę, i na wyścigu z nią szybko minęła mi droga powrotna. Chmura na szczęście złapała mnie tylko pod sam koniec podróży Ttip=39 km, Vśr=15,8 km/h, Czas=2h 27m, Vmax=39 km/h |
| - | http://www.master7.rowerpower.org/2004/08/29/popoludnie_pod_krakowem.html | |
| «Master7» | - | http://www.master7.rowerpower.org/index.php |